Zakaz sprzedaży leków w sklepach i na stacjach

W sklepach i marketach Polacy rocznie kupują niespełna 489 milionów sztuk tabletek przeciwbólowych. Farmaceuci żądają wycofania sprzedaży leków z tych miejsc. Są przekonani, że tabletki są źle przechowywane, zamiast pomagać najprawdopodobniej szkodzą.

W osiedlowym sklepie, hipermarkecie, drogerii, na stacji benzynowej, kiosku – w skrócie: leki na przeziębienie i przeciwbólowe można kupić prawie wszędzie. Zdaniem aptekarzy, ogólnodostępność może okazać się niebezpieczna dla naszego zdrowia.

Prawie każdy kupuje leki poza apteką. “Wiele razy zdarzyło mi się kupować leki przeciwbólowe w sklepie. Przyczyna jest bardzo prosta – na naszym osiedlu nie ma apteki. Wyprawa nawet do najbliższej apteki to dla mnie prawdziwe wyzwanie, szczególnie kiedy panuje wysoka temperatura, a tabletki wiadomo, szczególnie te przeciwbólowe potrzebne są, kiedy doskwiera ból…” – mówi pani Jadwiga.
“Jestem osobą bardzo zabieganą. Leki kupuję więc odwiedzając supermarket, w ten sposób oszczędzam czas… Zresztą po co mam z bólem głowy lub zęba czekać do rana lub szukać dyżurującej apteki skoro mogę iść do „pierwszego, lepszego” sklepu i bez najmniejszego problemu kupić potrzebny specyfik.” – dodaje pani Iza.

JestPaczka.pl

 

Zarzuty aptekarzy nie są jednak bezpodstawne. W sklepach przede wszystkim można kupić nieograniczoną ilość leków. Co za tym idzie – nikt nie informuje nas – kupujących, w jaki sposób dawkować dane medykamenty. Kolejną istotną kwestią na którą zwracają uwagę farmaceuci jest nieodpowiednie przechowywanie leków przez pracowników sklepów. Tabletki są narażone na wysokie temperatury, wilgoć czy nawet zalanie. Zażycie takiego leku może skończyć się zatruciem.
Pojawiło się kilka propozycji na rozwiązanie problemu. Rząd proponuje wprowadzenie całkowitego zakazu sprzedaży leków w innych miejscach niż apteki i punkty apteczne. Niektóre leki mogą zostać dopuszczone do sprzedaży poza aptekami, ale w mniejszych ilościach i dawkach. Zostanie wprowadzona również możliwości kontrolowania tych punktów sprzedaży, które w swojej ofercie posiadają leki.

Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej podkreśla, że takie zjawisko jest bezpośrednim zagrożeniem dla zdrowia polskich pacjentów. “Tolerowanie, a nawet w niektórych przypadkach promowanie, nieprofesjonalnej formy wydawania produktów leczniczych, bez odpowiedniej informacji o ich stosowaniu i działaniu, a więc w warunkach pozaaptecznych, stanowi kolejny przejaw bezmyślnego komercjalizowania sfery, która powinna być zastrzeżona wyłącznie dla farmaceutów, których wiedza i posiadane wykształcenie predestynują ich do tej roli.” – podkreśla prezes.

To może cię również zainteresować: