Z Brzytwą Na Grzyby, Czyli Polacy w Niemieckim Lesie

Kilogram grzybów dziennie, to norma dla grzybiarza w niemieckim lesie. Polacy nie zawsze się do tych przepisów stosują. Tymczasem za niesubordynację grożą wysokie kary finansowe. Jednak, jak przyznają leśnicy, winni często unikają kary, bo las jest duży, a stróżów prawa – niewielu.

Sezon grzybowy zwykle zaczyna się już w czerwcu, Wtedy w lasach pojawiają się żółciutkie kurki. Wraz z nimi pierwsi amatorzy leśnego runa. Grzybobranie potrwa do października, chociaż niektórzy znajdują niezłe okazy w listopadzie, a nawet na początku grudnia. Trzeba tylko modlić się, żeby było ciepło i deszczowo.

W niemieckich lasach występuje 8 tysięcy gatunków grzybów, z czego 150 to gatunki jadalne, a 15 może wywołać śmiertelne zatrucie. Uwaga na Bawarski Las. Znajdowane tam grzyby wciąż wykazują skażenie cezem-137. Jest to wątpliwa „pamiątka” po wybuchu w elektrowni w Czarnobylu.

We wrześniu ubiegłego roku prasę obiegły informacje o serii zatruć wśród obywateli pochodzenia syryjskiego. Po zjedzeniu muchomora zielonawego zmarł 16-letni chłopiec z Syrii. Pomyłki wynikają z faktu, że w kraju skąd pochodzą, podobnie wyglądające grzyby zaliczane są do jadalnych.

Na jeden posiłek

Dla niemieckich leśników sezon grzybowy to sezon podwyższonego ryzyka. Z każdym rokiem coraz bardziej. Pomimo, iż przepisy dotyczące zbierania grzybów są w Niemczech jasne. Zbieracz może wynieść z lasu kilogram grzybów dziennie na własne potrzeby. Gdy w koszyku ma ich więcej i odkryje to służba leśna, grozi mu kara nawet od 2,5 tysiąca do 10 tysięcy euro.

Również tylko na użytek własny i własne potrzeby można zbierać inne „leśne dary”; jagody, gałązki jedliny czy zioła.

Grzyba nie można zostawić…

Niemcy raczej odwiedzają las, by zażyć relaksu, pospacerować. Gdy zobaczą grzyba, zachwycą się jego pięknem, widokiem brązowej plamki na zielonej poduszeczce mchu.

Polacy inaczej. Zbieranie grzybów to niemal sport narodowy, podobnie jak grillowanie. Biorąc pod uwagę liczbę Polaków mieszkających w Niemczech, nie ma się co dziwić, że do nowego kraju przenoszą stare przyzwyczajenia i zwyczaje.

Grzechem byłoby nie zerwać grzyba – to wcale nie odosobniona opinia. W polskich lasach grzybiarze tną wszystko, do najmniejszego, wyglądającego jak brązowy guziczek łepka.

JestPaczka.pl

Grzyby po prostu trzeba rwać. I jak tu się ograniczyć do kilograma, szczególnie że w lasach, głównie w zachodniej części Niemiec, wciąż można natrafić na polany pełne borowików?

Polacy trzebią grzybnię

Leśnicy z Niemiec, szczególnie na wschodzie kraju, są szczególnie uczuleni na grzybiarzy z Polski. Ci bowiem ze zbieractwa grzybów uczynili źródło utrzymania. W lasach na pograniczu, od Szczecina po Zgorzelec, setki amatorów dodatkowego zarobku wypuszczają się do niemieckich lasów. Nie zważając na przepisy o 1 kg na głowę, targają kosze i wiadra pełne borowików i podgrzybków. Pechowcom zdarzało się cały łup wysypywać, gdy nieszczęśliwie trafili na strażnika leśnego. To i tak łagodna kara w porównaniu z wielotysięczną, wynikającą z przepisów grzywną.

Zbieracze runa bardziej się jednak boją utraty całodziennego urobku niż mandatu. Leśnicy zdają sobie sprawę, że ciąganie po niemieckich sądach polskich obywateli to często strata czasu.

Liczy się tylko grzyb do koszyka…

W Polsce ponad 80% lasów to lasy państwowe. Czyli niczyje. Można je bez problemu „oczyszczać” z grzybów. Tak też wygląda w polskich lasach „grzybna gospodarka”. Niemieccy leśnicy patrzą na to inaczej. – Grzyby są nieodłączną częścią leśnego ekosystemu. Stanowią pożywienie dla wielu zwierząt, ale przede wszystkim pełnią rolę reducentów. Rozkładają materię organiczną, wytworzoną przez rośliny i zwierzęta. Czyli pełnią ważną rolę w obiegu pierwiastków biogenicznych.

Polski grzybiarz nie słyszał nigdy o mikoryzie, czyli grzybokorzeniu. W lasach współżycie grzybów z korzeniami roślin naczyniowych dotyczy prawie 90% roślin nasiennych, w tym drzew. To zjawisko wspomaga rozwój roślin.

Ponadto nadmiernie eksploatowana grzybnia przestaje owocować, co prowadzi do zaniku określonego gatunku na danym terenie. W ten sposób z wielu obszarów leśnych wytrzebiono kurki.

Grzybobranie po niemiecku

Nie można powiedzieć, że w Niemczech nie ma tradycji grzybobrań. Niemieckie Towarzystwo Mykologiczne powstało w 1921 roku, i powoli zbliża się do stu lat działalności. Prowadzi przede wszystkim działalność edukacyjną. W bieżącym roku planuje włączyć się w europejskie obchody Dnia Grzyba, zaplanowane na 24 września 2016. W tym dniu w 6 europejskich krajach odbędzie się blisko 160 imprez, wiele w nich w lesie.

Od sierpnia kalendarz Towarzystwa Mykologicznego wypełniony jest rozrzuconymi po całym kraju spotkaniami i kursami dla chcących nauczyć się prawidłowo rozpoznawać jadalne grzyby.

Wiele zatem wskazuje, że po latach traktowania grzybów jako potencjalnego zagrożenia dla zdrowia (pokłosie wybuchu w Czarnobylu) Niemcy ponownie zaczynają interesować się grzybami i ich zbieraniem.

Jolanta Reisch-Klose

To może cię również zainteresować: