Koniec Działalności Airbnb I Tanich Mieszkań Dla Turystów W Niemczech?

Dla tych, którzy nie mieli jeszcze styczności z Airbnb, już tłumaczymy co to takiego i na czym to polega. Airbnb to najpopularniejszy na świecie serwis pośredniczący w wynajmie nieruchomości dla turystów. Szeroka baza mieszkań pozwala każdemu znaleźć coś dla siebie, w dobrej lokalizacji i za przystępną cenę.
1 maja władze stolicy Niemiec wprowadziły zakaz wynajmowania całych mieszkań dla turystów, tłumacząc to niezwykle skomplikowaną sytuacją na rynku mieszkaniowym. 22 czerwca 2016 sąd berliński przyznał władzom rację i wydał werdykt, iż w ślady Berlina pójdą także inne niemieckie miasta.

 

Dostęp do tanich mieszkań na wynajem w Berlinie jest mocno ograniczony i w związku z tym wprowadzone regulacje są usprawiedliwione” – oznajmił sędzia Rautgundes Schneidereit, ogłaszając wyrok w sprawie, którą zgłosiło kilku mieszkańców Berlina niezadowolonych z nowych przepisów.
Serwis Airbnb nie zgłosił pozwu w tej sprawie, jednak z pewnością na tym ucierpi – według danych Airbnb ponad 20 tys. Berlińczyków, wynajmuje na tej stronie swoje mieszkania turystom.

Gdzie leży sedno sprawy?

Nowe prawo o dość surowej nazwie „Zweckentfremdungsverbot” zostało uchwalone w 2014 roku, ale w życie weszło dopiero 1 maja. Mówi ono o tym, iż mieszkańcy Berlina pod żadnym pozorem nie mogą wynajmować przez internet swoich mieszkań turystom, którzy do Berlina przyjeżdżają w ramach zwiedzania czy urlopu. W grę wchodzi tylko wynajem części mieszkania, a dokładnie jednego pokoju.
Adreas Geise, szef wydziału rozwoju Berlina broni decyzji, tłumacząc, że wprowadzenie tego prawa jest niezbędne ze względu na brak mieszkań na wynajem w stolicy Niemiec.
Jestem całkowicie zdeterminowany, by zwrócić te mieszkania na rynek” – dla Berlińczyków i nowych mieszkańców miasta – dodaje Andreas Geise.

 

Berlin boryka się z brakiem wolnych mieszkań do wynajęcia, co w rezultacie ogranicza rozwój miasta. Można to zauważyć na przykład po wysokości czynszów, które od 2009 do 2014 roku wzrosły aż o 56%. Szacuje się, że w tym roku do Berlina wprowadzi się ponad 80 tys. nowych mieszkańców.
Powodem hamowania rozwoju miasta jest właśnie Airbnb, bo właścicielom mieszkań bardziej opłaca się wynajmować mieszkanie przyjezdnym na kilka dni, aniżeli wiązać się z kimś np. na rok, podpisując umowę wynajmu.
Osoby, które będą dalej “po kryjomu” wynajmować mieszkania mogą słono zapłacić – przyłapane na gorącym uczynku mogą liczyć się z karami finansowymi sięgającymi nawet 100 tys. EUR. Mało tego, władze Berlina zachęcają do donoszenia na sąsiadów lub osoby, które mogą być podejrzewane o łamanie prawa.

Czy Europa może czuć się zagrożona?

JestPaczka.pl

Środowy wyrok może wpłynąć także na losy Airbnb w Europie. Niemieckie media donoszą, że podobne regulacje zostaną wprowadzone w Hamburgu, Monachium czy Freiburgu. Zmiany rozważa także Paryż i Barcelona, ponieważ oba miasta narzekają na zbyt duży natłok turystów.
Duże miasta obserwują siebie nawzajem i podpatrują, jakie regulacje gdzie działają. Jestem przekonany, że werdykt w sprawie Berlina będzie miał wpływ na politykę innych dużych miast w Europie” – komentuje Gracia Vara Arribas, prawnik i doradca Komisji Europejskiej.

Airbnb, uber… kto jeszcze?

Podobne kłopoty ma także Uber, który już w zeszłym roku zamknął swoją działalność w Hamburgu, Frankfurcie i Dusseldorfie. Powód? Strajki taksówkarzy, dla których Uber był poważnym zagrożeniem. Aktualnie uber działa w Monachium i Berlinie, ale w mocno okrojonym zakresie.

Komu tak naprawdę przeszkadza airbnb?

Wielu wynajmujących komentuje, iż za całą sprawą stoi hotelarskie lobby, które, z powodu atrakcyjniejszych cen na Airbnb, traci masowo klientów. Berlin to jedno z najbardziej popularnych miast w Europie i chętnie odwiedzanych przez turystów, a atrakcyjne ceny mieszkań na Airbnb dodatkowo zachęcają.
Co na to Airbnb? Mówią krótko: „Berlińczycy chcą jasnych reguł dla wynajmu swoich mieszkań. Będziemy zachęcać władze Berlina, by poszły śladem innych dużych miast jak Paryż, Londyn, Amsterdam czy Hamburg”. Ponadto informują, iż serwis pobiera w ww. miastach opłatę i przekazuje ją miastu jako podatek turystyczny od ludzi. Opłata wynosi 83 eurocenty za noc od osoby a z tego tytułu do miejskiej kasy wpływają całkiem niezłe pieniądze. Da się? Da się!

 

Jakie jest Wasze stanowisko w tej sprawie?

Czy takie regulacje to łamanie zasad wolnego rynku i demokracji ?

To może cię również zainteresować: